piątek, 4 września 2009

Dojazd.

Powinienem przed opisaniem jak najlepszej drogi dotarcia do Budapesztu skoncentrować się raczej na formalnościach, które należy spełnić. Ale nie chce mi się :)

Budapeszt, stolica Węgier, położna w północnej częsci kraju, nad Dunajem. Z Warszawy będzie jakieś 850 km. Nie jest jakaś oszałamiająca odległość, trafić jest naprawdę łatwo, a sposobów jest kilka. Przyjrzyjmy się im z punktu widzenia bombla.

Po pierwsze - samolot. Kiedyś było bardzo fajnie, gdyż ponieważ z WAW do BUD latał sobie WizzAir. Co by nie mówić o tej taniej linii, to koszt za bilet w jedną stronę kształtował się w okolicach jakichś 150 zł (w cenie bagaż 20 kg i nawet skórzany fotel!). Ale z niezrozumiałych dla mnie przyczyn trasa ta została skasowana, najprawdopodbniej zapełnienie nie było za wysokie. A szkoda... W tej chwili zostały tylko państwowe linie lotnicze - LOT i Malév. Koszt za lot to ok. 450-500 zł w jedną stronę. No chyba, że trafi się na promocję, które się zdarzają, ale ciężko przewidzieć kiedy i w jaki sposób się one pojawiają. Plus tego środka transportu to przede wszystkim SZYBKOŚĆ. Lot trwa ok. 2 godzin, dosłownie chwila. Minusy są moim zdaniem trzy. Pierwsze primo - cena. Drugie primo - ograniczenie bagażowe. Trzecie primo - Ferihegyi Nemzetközi Repülőtér. Lotnisko jest jednak położone te 16 km od centrum, co ogranicza mobilność, tym bardziej, że odjeżdżają z niego tylko stojące w korkach autobusy, albo stojące w korkach taksówki.

Kolejny środek transportu - pociąg. Z Warszawy o godzinie 21 odjeżdża codziennie pociąg do Pragi/Wiednia/Budapesztu (tak, naraz), który na dworzec Keleti zajeżdża o 8.32. Bilet wg informacji kosztuje jakieś 300 zł w jedną stronę. Ale jeśli jesteś studentem, to wiesz, że bezpośredni kontakt i wystanie swojego w kolejce daje korzyści. I tak jest też w przypadku PKP Intercity. W kasie międzynarodowej można się dowiedzieć, że na każdy pociąg międzynarodowy przypada pula 6 biletów w cenie promocyjnej 130 zł. Można oczywiście dokupić sobie miejsce leżące (tylko 10 EUR!) lub w wagonie sypialnym (ok. 100 zł, ale głowy nie dam). Polecam dopłacenie tych 30 zł i wtedy podróż jest całkiem przyjemna. Można bez problemu przespać się w kuszetce w pozycji sprzyjającej regeneracji organizmu (znaczy na leżąco). Kolejną zaletą jest brak ograniczenia liczby bagażu - mi udało się przewieźć dwie duże walizki, plecak, torbę na ramię i torbę na laptopa. Wystarczy trochę pokombinować w przedziale i wszystko się gdzieś pomieści. No i przede wszystkim ląduje się już w Peszcie, na Keleti pályaudvar. Od razu przy stacji jest stacja metra (linia nr 2) i budowana od dwóch lat stacja "czwórki", która zostanie zakończona za dwa lata. Minusy? Czas podróży - 11 godzin 32 minuty. Jedyne pocieszenie, to to, że jest to pociąg nocny i można spać. Wiem, że jest też pociąg z Krakowa, ale o tym mieście nic nie wiem ;)

Ostatnim bezpośrednim środkiem transportu jest własny samochód. Najszybsza droga wynosi ok. 840 km, przy czym jest to najszybsza droga. Zajmie ok. 10 godzin i 40 minut. W Polsce jedzie się głównie Katowicka Strasse, więc można bez obaw depnąć i dojechać nawet szybciej. Jeśli masz kombi, ale wystarczający samochód, żeby zabrać bagaż to jest to nawet fajna opcja. Tylko, że trzeba mieć kierowcę, który ma dużą dozę cierpliwości i lubi jeździć daleko. Załóżmy, że jedziemy samochodem, którego spalanie wynosi ok. 7,5l/100km. Potrzeba będzie ok. 65l benzyny w jedną stronę, czyli jakieś 280 zł (przy założeniu, że benzyna kosztuje 4,40 zł/l). Wypada zwykle dać na wachę dla kierowcy na powrót, więc to będzie jakieś 560 zł. Drogo dosyć, długo dosyć, ale masz własny bagaż podwieziony pod samą kwaterę (o ile znajdziecie miejsca parkingowe). Nie polecam generalnie.

Są jeszcze dwa inne wyjścia. Jedno z nich to transport kombinowany. Z Warszawy wsiadacie do pociągu Interregio lub innego do stacji Kraków Główny i z tegoż miasta autokarem firmy OrangeWays trafiacie na dworzec autobusowy przy stadionie Ferencvarosu. Koszt w jedną stronę to ok. 100 zł, a jak w dwie to nawet 160 zł. Jest to zdecydowanie najtańsza opcja. Można być też hardcorem i pojechać stopem, wyjdzie wtedy darmo. Ale nie mam żadnych doświadczeń związanych z tym sposobem podróżowaia, więc nic nie radzę na ten temat.

Generalnie dojazd do BUD nie jest zbyt kosztowny i jest dosyć zróżnicowany. Jak to się mówi, dla każdego coś miłego :)

2 komentarze:

  1. Hej, nie powiedziałeś mi o tym, że jest ograniczona liczba tanich biletów a poza tym ceny są okrutnie drogie. Poza tym, przykro mi, że masz samochód, który w trasie pali 7,5l/100km (-:

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam takiego auta, tylko wybrałem pierwszą z brzegu scode octavie z silnikiem 1,3 :P

    OdpowiedzUsuń

Cenzura nigdy nie śpi!