Ale nie o nich traktuje dzisiejszy wpis, a raczej chciałbym Wam przedstawić kilka rodzajów piwa, którą sa na Węgrzech popularne.

Najsłynniejszym gatunkiem tutejszym jest Soproni. Piwo o mocy 4,5%, tak więc nie jest za mocne. Rzekłbym standard. Jak w smaku? Pierwszy raz jak piłem, pomyślałem "Sikacz". Ale kolejne butelki sprawiły, że zmieniłem nieco mój osąd. Nie jest to moje ulubione piwo i nigdy się takim nie stanie, ale jednak coś w sobie ma na tyle, że można wypić kilka i jest się zadowolonym. Porównałbym troszkę do takich mainstreamowych polskich browarów - Żywiec albo Tyskie. Do tego drugiego nawet bardziej. Generalnie w skali od 0 do 10 dałbym 6.

W uroczym pubie Szimpla z węgierskich piw spróbowałem jeszcze browara o nazwie Dreher. Popularne wśród młodych Węgrów z tego co zauważyłem, ale chyba głównie z powodu ceny. Bo na pewno nie smaku. Drehera postawiłbym na półce obok Warki albo Lecha. Czytaj: nie tykać. Nie jest to sikacz, ale nie smakuje mi w ogóle, tak jak wymienione polskie piwa. Nie radzę kupować. Ocena 3/10.

Śmiesznym paradoksem jest to, że w centrum Węgier bardzo popularne jest piwo słowackie, a konkretnie znany chyba wszystkich piwoszom (i zapewne bardzo lubiany) Zlatý Bažant. Co tu dużo mówić. Zawsze w knajpach go zamawiam, choć jest nieco droższy niż tutejsze, ale za to podają go często w butelkach. Z nalewaka jest niemalże wszędzie :) Ocena 8/10.

Warty picia jest czeski Staropramen. Też chyba nie muszę przedstawiać nikomu tego napitku. Lekka goryczka sprawia, że wolę go bardziej niż Pilsnera Urquella (którego też łatwo znaleźć), który zostawia w mordzie uczucie starego kapcia. Co ciekawe po raz pierwszy spotkałem się tutaj z ciemnym Staropramenem. Lubię ciemne piwa, ale bardziej w rodzaju Żywiec Porter (gorzkie, bardzo mocne, z lekką kawową nutką). Ocena - 7/10.
Dowiedziałem się, że jest kilka knajpek z piwem belgijskim, więc muszę się wywiedzieć co i jak i poszerzyć swoje piwne horyzonty.
Podsumowując piwo węgierskie nie jest zbyt dobre. Nie stanowi żadnej konkurencji nie tylko dla piw czeskich i słowacki, ale i polskich (Perła roxx!). Ale na bezrybiu i rak ryba, więc taki Soproni jest dobry. A na pewno procenty w nim zawarte sprawią, że kobiety będą pijane i chętne, więc nie ma co narzekać ;)
Jeśli podobne do Tyskiego to ja bardzo dziekuje za takiego sikacza. A że Jan Kulczyk sprzedał udzialy tyskiego Afrykańskiej Spółce to ja sie nie dziwie
OdpowiedzUsuńNie oceniłeś w końcu Staropramena. W sumie niewielkie też spektrum porównania węgierskich piw, wybrałeś dwa sikacze i dwa czaskie, tradycyjne przysmaki. Poszukaj, może robią coś dobrego!
OdpowiedzUsuńRzeczywiście, niedopatrzenie. A węgierskich są może jeszcze ze dwa, o których już łaskawie nie wspominałem, bo nie chcę się pastwić nad tutejszymi piwowarami. Dlatego sądzę, że proporcje są bardzo dobre ;]
OdpowiedzUsuń