niedziela, 8 listopada 2009

pg.lost

Zakochałem się. Co prawda nie w kobiecie (a szkoda), ale w piosence. Swoją drogą ostatnimi czasy jakoś tak często zdarza mi się, że odchodzę od utartych muzycznych przyzwyczajeń i szukam. I teraz wpadła mi w łapki szwedzka grupa post-rockowa (dlaczego dla tak fajnej muzyki wymyślono tak debilną nazwę?) o nazwie pg.lost. Pisane z małej litery z kropką w środku. Muzyka. Bez wokalu. Czyste piękno. Chyba się sentymentalny na starość robię. Więcej muzyki na ich spejsie.



PS: Zapraszam na nowego bloga "Sketchlessness", do którego link jest po prawicy bloga. Oglądać obrazki. Tako rzecz bombel.

3 komentarze:

  1. Jak Ci się chce, to jakieś fajne zdjęcia z Budapesztu można wrzucić na nowego bloga i tym sposobem staniesz się hartystą i tfhurcą zahrazem.
    Swoją drogą, to beze mnie byś pg.lost nie wyczaił. A miałem być na ich koncercie. Niestety, Jadłodajni Filozoficznej się zdarzyło spłonąć, słowem, kakaowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę tutaj plagiat pierwszego zdania z tak zwanego "dziennika pokładowego" imić Qlka z około II klasy LO :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie? Jaki plagiat? Nawet nie pamiętam już jak się "Dziennik pokładowy" zaczynał :D

    OdpowiedzUsuń

Cenzura nigdy nie śpi!