Jednym z zawodów, o którym zawsze marzyłem, żeby w przyszłości wykonywać była profesja kucharza. Jako, że jest to niespełnione marzenie, czasem zdarza się w takowego zabawić w domu. Dziś przygotowałem potrawę taką jak w tytule. Oto na nią przepis:
- Bierzemy około 400 g fileta z indyka (będzie to jeden płat piersi mniej więcej).
- Pierś kroimy na kawałki grubości kciuka i długości mniej więcej 6-8 cm.
- Tłuczemy delikatnie mięsko, żeby było kruche.
- Przygotowujemy sos. Są tutaj dwie szkoły: falenicka i otwocka. Według otwocczan należy sos wykonać z 5 dag masła, 2 łyżek mąki, 200 ml śmietany, zielonej pietruszki, soli, pieprzu, tymianku, kolendry i estragonu. Masło na patelni się rozpuszcza, dodaje mąkę, zasmaża na złocisto, dodaje śmietany, miesza szybko i dodaje zioła. Za dużo zachodu. Jestem przedstawicielem szkoły falenickiej, dlatego kupiłem gotowy :) A tu banalnie - 200 ml wody, 50 g śmietanki 18% i mieszamy wszystko.
- Indyka zasmażamy na kolor złocisty.
- Dodajemy sos, zagotowujemy i przez trzy minuty podgrzewamy na małym ogniu.
Smacznego!
Opinie:
bombel "Zajebiste!"
Młodszy bombel "Niezły paszownik"
Bratowa "Bardzo smaczne"
PS: Tak, wiem. Nie jestem mistrzem dekoracji potrawy :)