poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Warsaw Construction Sites Tour - VIII 2009

Naszło mnie wczoraj na jeżdżenie po stolicy w celach rekreacyjno-krajoznawczych. Przejechałem miasto wzdłuż i wszerz niemalże całe. No, przynajmniej połowę. Dystans przekroczył moje najśmielsze oczekiwania - równie dobrze mogłem do Żyrardowa jechać :)

No to siodło w górę (bo inaczej kolana by mi odpadły) i jazda!

Na początek stwierdziłem, że fajnie będzie zjechać sobie po raz kolejny nowym wiaduktem na Księcia Janusza. Jak pomyślałem, tak zrobiłem i przy okazji popatrzyłem na budowę drogi do nikąd. To znaczy droga ekspresowa S8 (jak to dumnie brzmi!) ma do autostrady dochodzić. Jakiej autostrady? :D Ale bedzie można bardzo fajnie i bardzo szybko sobie z Wawy wybyć za półtorej roku :)


Później pojechałem sobie na północ miasta, na Młociny. Po raz pierwszy w życiu ostatnią stację metra zobaczyłem i udałem się dalej - w kierunku Mostu Północnego. Tego, co to zbierali się do budowy jakieś 20 lat. Ale zaczęli! ŁAŁ! Co prawda zaczynają, ale za 2 lata ma być koniec. I fajnie.


Następny przystanek - Stadion Narodowy. Przybyłem na Pragę moim ulubiony mostem i myślałem sobie - jak dobrze, że nie jadę do pracy :) Budowę stadionu widać naprawdę z daleka. Las, las dźwigów. Gdyby jeszcze wypieprzyli tych wszystkich handlarzy spod stadionu to byłoby bardzo miło. Za dwa lata, dwa i pół ma być gotowy.


Potem dało o sobie znać małe zboczenie. Pojechałem na Wawer oglądnąć węzeł Marsa. W końcu jestem już "samochodziarzem", więc fajnie będzie sobie popylać równiutkimi drogami i wielkimi wiaduktami. Problem był, żeby się wydostać z tamtego rejonu, ale zmysł harcerza mi pomógł.


Później podjechałem na Łazienkowską, gdzie pnie się w górę nowy stadion Legii. Wrażenie robi tempo budowy i zarys trybun. Naprawdę cacy!


I ostatnia budowa, na którą chciałem wpaść, to Centrum Nauki "Kopernik". Ma to być takie fajne, nowoczesne i interaktywne muzeum, gdzie będzie można się bawić eksponatami. Coś dla mnie. Zawsze chciałem być chemikiem i mieszać dziwne substancje ze sobą i patrzeć jak wybuchają :D A że budowa jest bezpośrednio nad Wisłą, to i lokalizacja budynku jest fajna.


Tutaj jest wizualizacja trasy. Jeśli ktoś mi powie, jak dodać zdjęcia do mapy w GoogleMaps, to postawię mu piwo.


Łyk statystyki - 57,6km, 3h30min jazdy, 4,90zł wydane na Fantę w McDrive (uwielbiam rowerem tam podjeżdżać i obserwować miny sprzedawców!), 2 odpadające kolana, 1 zmasakrowany tyłek.